W Polsce poza budownictwem nie widać efektów dobrej koniunktury


W Polsce poza budownictwem nie widać efektów dobrej koniunktury
2019-08-23
Euler Hermes, wiodący globalny ubezpieczyciel należności handlowych, zbadał sytuację firm w Polsce pod względem niewypłacalności. Euler Hermes, wiodący globalny ubezpieczyciel należności handlowych, zbadał sytuację firm w Polsce pod względem niewypłacalności. Kluczowe wnioski:
- W lipcu 2019 roku w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) opublikowano informację o 74 niewypłacalnych polskich firmach wobec 69 w lipcu 2018 roku - wzrost o 7% w porównaniu r/r
- Od początku roku do końca lipca opublikowano informacje o 577 niewypłacalnych firm wobec 580 w analogicznym okresie przed rokiem
- Kluczem do niewypłacalności jest skala działalności determinująca z reguły model biznesowy i rentowność omawianych firm
- Najwięcej niewypłacalności było w sektorze przemysłowym (22) i usługowym (21) oraz w handlu hurtowym (12).
- Największy wzrost r/r liczby niewypłacalności w województwach mazowieckim (+9) oraz warmińsko-mazurskim (+7): to tam działały firmy spożywcze (i producenci żywności), mali hurtownicy, małe firmy obsługujące inne przedsiębiorstwa (Mazowsze)

Niewypłacalności obejmują niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, skutkującą upadłością bądź którąś z form postępowania restrukturyzacyjnego.

Przeczytaj również:


Skala działalności
To na ten aspekt działalności przedsiębiorstw, które w ubiegłym miesiącu znalazły się na liście opublikowanych niewypłacalności warto zwrócić uwagę. Jak rzadko kiedy bowiem w poprzednim miesiącu struktura tych firm w poszczególnych sektorach jest tak jednolita: stosunkowo duzi, chociaż nie najwięksi producenci żywności (przedział obrotów 25-100 mln złotych w skali roku), trochę mniejsze, bardziej regionalne, chociaż nie najmniejsze firmy budowlane (średni obrót kilkanaście milionów złotych firm ogólnobudowlanych i nawet 30-50 mln złotych wśród firm prac wyspecjalizowanych). Małe hurtownie - bo trudno inaczej określić skalę działalności firm, które z natury powinny realizować duży obrót, a w ich przypadku zamykał się on w granicach kilku milionów złotych. Podobnie raczej mała była skala działalności niewypłacalnych firm usługowych doradzających biznesowi.

- Te tendencje w zakresie niewypłacalności świadczą o coraz trudniejszym otoczeniu handlowym, w jakim działają polscy przedsiębiorcy. Znaczny wzrost kosztów materiałów i pracy wywiera presję na już i tak niskie marże. Przetrwać mogą tylko te firmy, które dysponują silnymi finansami lub są w stanie szybko i skutecznie dostosować swój model biznesowy do tych wyzwań. Najbardziej zagrożone są firmy średniej wielkości, którym brakuje korzyści skali większych konkurentów i elastyczności mniejszych, niszowych graczy. Ponadto średnie przedsiębiorstwa są zazwyczaj słabo skapitalizowane i tym samym bardziej narażone na wstrząsy, takie jak utrata dużego klienta, jego niewypłacalność lub problemy z realizacją umów. Ich rynkowy staż i wcześniejsze osiągnięcia nie gwarantują dalszych sukcesów, dlatego tak istotne jest ścisłe monitorowanie płynności finansowej, a więc przede wszystkim kredytu udzielanego odbiorcom - uważa Paul Flanagan, Prezes Zarządu Euler Hermes w Polsce

- To nie dekoniunktura w poszczególnych branżach, a raczej kwestie konkurencyjności wypychały z rynku firmy o określonej wielkości, co rzutowało na ich możliwości biznesowe - ocenia Tomasz Starus, członek Zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka. I tak: w produkcji żywności partnerami dla dużych dystrybutorów są równie duże konglomeraty dostarczające żywność pod wieloma różnymi markami, a na drugim biegunie - dobrze prosperują także mali, lokalni prężni dostawcy produktów bardziej niszowych, np. ekologicznych. Podobnie w budownictwie - najwięksi wykonawcy mogą zdywersyfikować portfel zamówień na tyle, by zniwelować sobie straty na poszczególnych inwestycjach, czerpiąc jednocześnie premię z niższych jednostkowych kosztów z racji skali swojej działalności. Również najmniejsze firmy są gremialnie w dobrej sytuacji - ba, nie mogą nadążyć z popytem i przebierają w ofertach na realizację małych, a więc i stosunkowo bezpiecznych oraz wysoko marżowych prac budowlanych. W najgorszej sytuacji są firmy średnie, z reguły lokalni podwykonawcy większych inwestycji, bo przy ich skali działalności ponoszą już wysokie koszty stałe, nie mają takiej elastyczności w zmianie zleceń jak firmy najmniejsze, ani jeszcze takich korzyści z efektu skali jak firmy największe.
Czy zawsze jedynym rozwiązaniem jest budowa jak największej skali działalności, by tym wygrać z konkurencją? Nie zawsze, chociaż prawie - istnieje bowiem miejsce także dla firm małych, trafiających w aktualne czasowo i miejscowo nisze (jak wspomniany popyt na zdrową żywność w dużych aglomeracjach). Tak więc de facto to nie skala działalności, ale raczej rentowność (często się z nią jednak wiążąca) jest podstawą do dalszego „być albo nie być" większości polskich firm. Ile z nich, nawet jeśli ekspansywnie (planowo) nie rośnie, to przynajmniej weryfikuje swój model działalności, dostosowuje koszty do aktualnej a przede wszystkim prognozowanej średnio rynkowej rentowności?

Produkcja żywności - niewypłacalność zarówno przetwórców, jak i bezpośrednio wytwórców płodów rolnych
Dotychczas w publikacjach o niewypłacalnościach pojawiali się producenci żywności, byli to jednak de facto przetwórcy (także w lipcu - tym razem 3 firmy). W lipcu, a więc symptomatycznie - w czasie żniw opublikowano informacje o niewypłacalności również producentów płodów rolnych - z kategorii „uprawa zbóż, uprawy rolne". Tylko, czy aż (w skali jednego miesiąca) cztery niewypłacalności - popyt konsumpcyjny na żywność i wzrost jej cen nie mówią wszystkiego o produkcji żywności, przede wszystkim o jej rentowności.

Usługi - w sektorze obsługi biznesu w cenie są obecnie możliwości, jakie mogą zaoferować większe podmioty
Ponownie w statystyce niewypłacalności widoczne są dwa rodzaje firm usługowych - gastronomiczne oraz doradcze (wspomaganie działalności na różnych polach - finansów, marketingu, kadru, pośrednictwa etc.). W lipcu niewypłacalne były 4 firmy z pierwszej wspomnianej grupy oraz 8 firm z tej drugiej - obsługujących działalność innych firm od strony finansowo-organizacyjnej. Skala tego zjawiska nie współgra z równolegle obserwowanym trendem do skupiania się przedsiębiorstw na działalności podstawowej i korzystaniu w związku z tym w coraz większym stopniu z wyspecjalizowanych firm nie tylko serwisowych, ale także doradczych, szkoleniowych etc.
Większość, jeśli nie wszystkie z niewypłacalnych firmy nie były debiutantami - działały na rynku od lat, jednak... nie wyszły ponad kilku milionowy próg obrotów (z jednym wyjątkiem). Biorąc to wszystko pod uwagę można stwierdzić, iż przyczyną ich kłopotów nie był z reguły brak popytu, czy może wzrost kosztów pracy (uderzający w pierwszym rzędzie m.in. w firmy gastronomiczne, ochrony czy utrzymania czystości). Paradoksalnie - gdy rynek zaczął dynamicznie rosnąć, zaczął się równocześnie koncentrować - tak jak w innych sektorach większe, prężniejsze firmy odbierają premię za swoją skalę działalności i wiążąca się z tym m.in. szerszą paletę komplementarnych usług, innowacyjność, wdrożenie procesów (m.in. monitorowania i poprawy jakości) etc. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż firmy-klienci korzystający z ich usług również rośli i z czasem poszukiwali firm doradczych oferujących im właśnie nowe możliwości, dostosowane do ich zmieniających się potrzeb.

Handel hurtowy wraca do korzeni tego określenia, a więc skali działalności
Kłopoty firm hurtowych można wytłumaczyć bardzo podobnie jak usługowych, bez zagłębiania się w branżową naturę podażowo-popytową - a więc oddaniem udziałów w rynku na rzecz większych podmiotów, o czym świadczy to, iż poza jednym wyjątkiem niewypłacalne w ubiegłym miesiącu hurtownie były gremialnie firmami o obrocie maksymalnie kilku milionów złotych, a niektóre jedynie 1-2 mln. Wielu prężnych detalistów ma obroty wyższe, niż ci hurtownicy.



Nadesłał:

artur@multian.pl

Wasze komentarze (0):


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl